Warszawa, piwo i bulwary nad Wisłą!

Warszawa, piwo i bulwary nad Wisłą!

Warszawa, piwo i bulwary nad Wisłą! Publiczność jest [ponoć] oburzona, że na warszawskich „bulwarach” nad rzeką Wisłą jest brud i smród. Po każdym ciepłym weekendzie ta betonowa „architektura” zwana żartobliwie „bulwarami” zamienia się w śmietnik.

Piwo nad Wisłą było pite, jest pite i będzie pite. Taka jest tradycja i tego się nie zmieni przez pokolenia. Poza tym – kiedy się siedzi nad rzeką – niewiele więcej jest do roboty. Człowiek siedzi, pije piwo, pali papierosy i… siłą rzeczy zostają po tym śmieci.

Władze Warszawy kombinują, jak zmienić, poprawić, egzekwować przepisy prawa, żeby…

No właśnie!

O co tak naprawdę chodzi władzom?

Czy o to, żeby piwa nie pić, czy o to żeby był „porządek”?

Moim zdaniem trzeba powiedzieć jasno – to władza jest od sprzątania po Obywatelach! Władza, która „funduje” mieszkańcom wiele niepotrzebnych rzeczy, jak ścieżki rowerowe, podświetlone mosty i fontanny, koncerty jakiś przybłędów – ta sama władza ma psi obowiązek sprzątać po Obywatelach!

Inne, „poprawnościowe” opcje mają w nosie wolność i starają się postępować wzorem komunistycznego wojska, czyli: „trawa na zielono, krawężniki na biało”. Fotograf, którego „dramatyczne” zdjęcie tu zamieszczam mówi w rozmowie z wawalove.pl:

Koszy jest zdecydowanie za mało, ale zwiększanie ich ilości nie ma sensu, gdyż widok co metr kosza albo kontenera wzdłuż Wisły będzie porażający […] Lepiej aby bardzo często były opróżniane, ale na takie coś miasto pozwala, więc koszty muszą być.

Nie podoba mi się bardzo ta „obywatelska” troska o brud i smród. My – Wolni Obywatele Wolnego Państwa powinniśmy się od władzy domagać komfortu. Powinniśmy rzucać peta na chodnik, na bulwar i patrzeć, jak „ktoś” to posprząta.

Pamiętajcie Szanowni Młodzi Smakosze Piwa!

Nie ma czegoś takiego, jak „nowoczesny patriotyzm” przejawiający się w tym, że sprzątamy po sobie pety, butelki, puszki oraz kupy po naszych psach! Patriotyzm to korzystanie z przywilejów i wymaganie od władzy. Patriotyzm to działanie takie, aby władza [państwowa, lokalna] była w ciągłym stresie, w strachu, że za chwilę ją wywalimy, bo… obiad był za słony, a bulwary brudne!

Obłęd władzy!

Władza, czyli Urząd Miasta Warszawa ustami rzecznika informuje o kolejnym – obłędnym jak podgrzewane ścieżki rowerowe pomyśle.

Nad Wisłą mają się pojawić… edukatorzy!

Do akcji przyłączyli się edukatorzy, którzy co wieczór przechodzą się po bulwarach i po stołecznych plażach. Można ich spotkać z nocy piątku na sobotę oraz z soboty na niedzielę od czerwca do sierpnia. Wręczają worki na śmieci tudzież popielniczki i przy okazji tłumaczą, że Wisła jest naszą wspólną przestrzenią, wspólnym dobrem i dlatego powinniśmy brać za nią odpowiedzialność.

Niewolnicze państwo w wersji „light” czyli zamiast kija, pałki i aresztu – edukatorzy!

Nie wiem, czy Państwo się ze mną zgadzają, ale ja – wzorem wielkiego piłkarza Jana Tomaszewskiego „mam swoje zdanie i się z nim zgadzam”.

Do zobaczenia nad Wisłą!

Jak zobaczycie łysego, ponurego faceta z piwem w prawej i papierosem w lewej – to będę ja.

Kłaniam się uprzejmie🙂

Fot. Arkadiusz Ziółek/Zdjęcia Warszawy/Facebook

Jeszcze dla dobitności [fajne słowo, swoją drogą]

Sprzątanie po sobie podczas balowania kojarzy mi się z lokalem, do którego przychodzisz, sam sobie gotujesz, sam podajesz a potem zmywasz talerze i sztućce a na końcu za to płacisz. Czysta KOMUNA, nic innego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *