Poznaj piwowara – Tomasz Tauszyński

Poznaj piwowara - Tomasz Tauszyński

Poznaj piwowara – Tomasz Tauszyński

Kolejny [drugi] mój wywiad z cyklu „Poznaj piwowara” czyli „Kim jest ten, który robi twoje ulubione piwo”? W tym cyklu będę Wam regularnie przedstawiać ludzi, którym zawdzięczamy nasze ulubione smaki i aromaty.

Dziś – Tomasz Tauszyński z Browaru Rzemieślniczego Faktoria

FAKTORIA”

Browar rzemieślniczo-kontraktowy założyli dwaj panowie [Łukasz KojroTomasz Tauszyński] na początku 2014 roku. Większość piw warzonych jest w Kłodawie, w browarze „Zodiak”. Faktoria tworzy piwa w stylach amerykańskich i klasycznych, ale także takie z zastosowaniem nietypowych dodatków.

Poznaj piwowara – Tomasz Tauszyński

Nikt się nie spodziewał…

>>Nikt się nie spodziewał takiego „eldorado” dla piwa w Polsce!<<

– tak podsumował naszą rozmowę Tomasz Tauszyński z Browaru Rzemieślniczego Faktoria.

Piwowar BEZ brody!

A ja, Szanowni Czytelnicy, nie spodziewałem się, że piwowar… nie ma brody i chodzi w marynarce, czasem pod krawatem… No i tak zaczęła się rozmowa, której część postaram się Wam przekazać.

Zacząłem od upewnienia się co do nazwy – czy „piwowar” to dobre określenie, czy może „browarnik” byłoby lepszym, trafniejszym?

Tomasz dodał też jeszcze jedno – „warzelniany”… czyli ten, który konkretnie, na miejscu czuwa nad procesem powstawania piwa. Szybko uzgodniliśmy, że taką właśnie funkcję „warzelnianego” sprawuje nasz wspólny znajomy – Pan Andrzej [Browar „Zodiak” w Kłodawie.] Pozdrawiamy!

Piwowar… jednak piwowar. Albowiem „browarnik” może dotyczyć i najczęściej dotyczy osób zajmujących się całością spraw dotyczących browaru, czyli nie tylko procesami warzenia, ale też marketingiem, technologią, wszystkim…

Piwowar, ale nie DOMOWY!

Choć właśnie od piwowarstwa domowego zaczynają praktycznie wszyscy piwowarzy. Podobnie było z Tomaszem.

Zaczął w kuchni i łazience w mieszkaniu. Garnek, trochę sprzętu, składniki i poszło! Ani wykształcenie [etnograf], ani wykonywany zawód [ubezpieczenia] nie wskazywało obrania takiego hobby. Jednak stało się i wieku czterdziestu lat uwarzył pierwsze piwo domowe. Dla „fanu” – co zawsze podkreśla.

Tomek, zrobiłeś swoje pierwsze piwo domowe i jak to wyszło w sensie opłacalności?

Tomasz Tauszyński: Gdybym sobie kupił 20 litrów piwa w „jednym z sieciowych sklepów” wyszłoby podobnie, albo nawet taniej, oczywiście w sensie finansowym, bo jakościowo to już zupełnie inna bajka…

A, jeślibyś „nie trafił”? Jakie byłyby straty?

Tomasz Tauszyński: Byłoby tak, jakbym stłukł to przyniesione ze sklepu piwo…

Czy zdarzyło się, że wylałeś całą warkę, bo piwo po prostu się nie udało?

Tomasz Tauszyński: Przez wszystkie lata, o ile pamiętam… tylko raz, jako piwowar domowy. Ale działając na profesjonalnym rynku – po prostu nie wolno sobie pozwolić na podanie konsumentom wadliwego piwa. Złej opinii nie można potem odbudować, a poza tym tego się po prostu nie robi.

No tak, ale smak jest sprawą oceny. Jednemu coś może smakować, innemu nie. Zatem – jak oceniać?

Tomasz Tauszyński: Piwo może być „kontrowersyjne”, może być „dziwne”, lub „dziwaczne”. Jednak nie może być zepsute, zakażone, zainfekowane. To zasadnicza różnica.

Czyli odwołam się do różnicy między artystą a rzemieślnikiem. Rzeźba, czy obraz stworzony przez artystę może się podobać, lub nie – kwestia gustu. Ale też może się po prostu rozlecieć. Inaczej jest z dziełem rzemieślnika. Dzieło rzemieślnika MUSI być trwałe i użyteczne, a „piękne” może być niejako przy okazji.

Zapomniałem o pytaniu!

Tomek, jak wygląda proces kształcenia się w przypadku piwowara?

Tomasz Tauszyński: Najważniejsza, moim zdaniem, jest analiza. Widziałem zapiski jednego z czołowych piwowarów Polski… Strona, po stronie, drobnym maczkiem, odnotowane wszystko, wszystkie czasy, temperatury, ilości – mnóstwo szczegółów. Ciągła i – co kluczowe – świadoma kontrola, testowanie, eksperymentowanie, porównywanie. Trzeba też koniecznie czytać, dowiadywać się, rozmawiać z innymi… Znam piwowara, który zawsze połowę warki „zostawiał” i fermentował w różnych warunkach. Testował, wyciągał wnioski i oczywiście robił notatki.

Czy wśród piwowarów nie ma zazdrości? Czy naprawdę można konsultować się między sobą?

Tomasz Tauszyński: Na szczęście nasze środowisko nie jest – być może jeszcze nie jest – zazdrosne i wszyscy raczej odnoszą się do siebie przychylnie. Może nie zdradzają jakiś swoich sekretów, ale i nie odmówią pomocy, czy konsultacji. To jest „klan” w bardzo dobrym znaczeniu tego słowa.

Jasne, to widać jak odnosicie się do siebie na targach czy festiwalach. Z uśmiechem, z sympatią. Ale nie da się ukryć, że konkurencja jest. Jak oceniasz właśnie konkurencję w branży?

Tomasz Tauszyński: Konkurencja jest bardzo, bardzo duża. Nikt, naprawdę nikt nie przewidywał, nie mógł przewidzieć, że Polska stanie się takim piwnym „eldorado”. Nikt też nie przewidział, że przez ostatnie dwa lata przybędzie tak wiele browarów rzemieślniczych i inicjatyw kontraktowych. Można, choć to zabrzmi paradoksalnie, powiedzieć, że jest już chyba „za dużo” browarów. Nie sposób spróbować wszystkich piw premierowych, których bywa, że jest ponad sto w miesiącu…

Tomek, mamy z jednej strony „eldorado”, konkurencję, wzrost liczby konsumentów rzemieślniczych piw. Z drugiej strony mamy też – jeszcze – tysiące osób, które o piwach rzemieślniczych nawet nie słyszały…

Tomasz Tauszyński: Tak, są jeszcze ludzie, który nic o piwach nie wiedzą. Ale, też jest jeszcze inne, zdumiewające dla nas – piwowarów – zjawisko. W wielu lokalach z bardzo dobrym, smacznym, „autorskim” jedzeniem – piwo jest traktowane po macoszemu. Wino – na tym już się znają, często podpowiadają klientom, proponują, jest dobra karta win. A piwo… nadal nie ma znaczenia. Większość restauratorów nie docenia piwa i idzie na łatwiznę podając piwo koncernowe, mając jednocześnie tyle fantastycznych polskich piw rzemieślniczych.

Potwierdzam! Znam kilku restauratorów, prawdziwych znawców i mistrzów smaku, którzy „w temacie piwa” idą na łatwiznę.

Czy praca piwowara jest „ryzykowna”? Czym ryzykuje, ile ryzykuje? Jak można to policzyć? Choćby po to, żeby porównać do innych rodzajów biznesu…

Tomasz Tauszyński: Na pewno browar kontraktowy, taki jak Faktoria, ryzykuje znacznie mniej, niż ten kto postawił, wyposażył nawet najmniejszy browar, zapłacił za budynki, wyposażenie, instalacje, etc.

Niemniej jednak jeśli browar rzemieślniczy zepsuje jedną warkę – raczej nie położy tym biznesu. Będą pewne straty, ale jeszcze nie załamujące przy tej skali produkcji.

Jak odnosisz się do „publiczności”, tych najczęściej młodych ludzi, którzy próbują codziennie nowe piwo i potem publikują oceny?

Tomasz Tauszyński: Uważam, że ciągle rośnie grupa odbiorców która w większości z ma pojęcie o piwie i zna temat. To widać na targach i festiwalach, to też wynika z rozmów z nimi, można przeczytać na Fecebooku. Ci, o których możemy powiedzieć „blogerzy piwni” a jest ich bardzo wielu, w znakomitej większości na pewno są opiniotwórczy i poniekąd dyktują modę.

Powiedz, czy wystarczy tylko robić dobre piwo, żeby odnieść sukces na tym trudnym rynku?

Tomasz Tauszyński: Nawet dobre piwo się samo nie obroni, nie wypromuje. Niezbędny jest marketing, dobre etykiety, stała obecność na festiwalach i wiele innych biznesowych działań. Jak w każdym konkurencyjnym biznesie.

Szanowni Czytelnicy! To jeszcze nie wszystkie pytania i odpowiedzi odnotowane w naszej rozmowie. Postanowiliśmy spotkać się jeszcze raz i obgadać kolejne tematy.

Tomkowi dziękuję za rozmowę!

Tomasz Tauszyński: Dziękuję i pozdrawiam wszystkich, którzy piją polskie, rzemieślnicze piwo!

Rozmawiał: „Smakosz”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *