Znów pół litra piwa…

pół litra piwa

Znów pół litra piwa… dziennie! Znów „najnowsze badania” potwierdzają, że picie umiarkowanych ilości piwa – wpływa dobrze na nasze [znaczy – pijących] zdrowie.

Bardzo mi się nie podoba maniera przedstawiania wynikówbadań naukowych” w formie publicystycznej!

Od razu mam wątpliwości. Niestety! Nie wyobrażam sobie bowiem poważnej placówki naukowej – o ile takie jeszcze w ogóle istnieją – która postawiłaby sobie taki przedmiot badań. Jeśli się mylę – dajcie proszę znać, chętnie wezmę udział jako „materiał badawczy🙂

Wybaczcie, ale poważna placówka naukowa nie ma powodu zaplanować i zatwierdzić takich badań. Chyba, że…

Chyba, że są one robione na zlecenie sponsorów! A sponsorzy – w tym przypadku producenci piwa – mają jasno określony cel. Zakomunikować wszem i wobec, że picie piwa jest spoko i tym samym zachęcić konsumentów. Nowych „zaprosić”, starych upewnić, że nie szkodzą swojemu zdrowiu.

A przy tym, pod jawnym płaszczykiem „badań” nie przekraczać prawa o reklamie alkoholu.

Stąd często „osobne” badania dotyczące kobiet i piwa. W nich „argumenty”, że piwo wzmacnia włosy i paznokcie. Służą one tylko i wyłącznie do promowania picia piwa przez Panie i wzmacniają promocję piw przeznaczonych „specjalnie” dla kobiet.

Wróćmy do wspomnianych badań

Przeprowadziły je „uniwersytety” w Londynie i Cambridge. Patrząc na listy absolwentów i wykładowców z ostatnich lat – nie są to prestiżowe placówki…

Pół litra piwa?

Z czego składa się piwo? Wiecie oczywiście, że piwo powstaje z kilku składników.

  • – woda;
  • – słód czyli jęczmień lub pszenica;
  • – chmiel;
  • – drożdże;
  • – niesłodowe dodatki;

Zapytajmy więc – które z tych składników są, czy mogą być szkodliwe? Dodajmy też, że woda stanowi ok. 90% składu piwa…

Jak wszyscy wiemy, powyższe składniki nie są poddawane żadnej „sztucznej” obróbce.

Słód jęczmienny jest „zacierany” – czyli uwalnia się z niego składniki odżywcze. Kolejno – powstaje zacier, który jest filtrowany i „zamienia się” w brzeczkę. Dodajemy chmiel i rozpoczyna się warzenie, czyli gotowanie w zadanej temperaturze i pod określonym ciśnieniem.

Dalej chłodzimy brzeczkę i dodajemy drożdże. Potem – fermentacja i w piwie pojawia się alkohol oraz dwutlenek węgla. Dalej piwo leżakuje a potem jest filtrowane.

Pytam się więc naukoFców – co w tych składnikach i tych procesach może być szkodliwe?

Na mój rozum – NIC!

Dlatego bardzo chcę Was – smakoszy piwa uczulić na takie informacje. Czytajcie, to oczywiste, ale też zastanówcie się – jak mawiali komuniści – komu to służy i kto za tym stoi?

Pierwsze zastrzeżenie powinien wzbudzić język, jakim są pisane owe rewelacje. Na moje [bardzo dobre] wyczucie podobne artykuły są wytworem „robotów do generowania informacji” najczęściej w języku angielskim, a potem tłumaczone – mechanicznie – na inne języki.

Tak się nie publikowało prac naukowych w czasach porządnego, akademickiego dyskursu!

Przejdźmy do konkretów, do „badań”, które cytuje strona jakastam.pl

DoktÓr Steven Bell tak je konkluduje:

„Posługując się terminologią biologiczną, osoby o umiarkowanej tendencji spożywania alkoholu mają niższą skłonność do stanów zapalnych i wyższy poziom dobrego cholesterolu”

Moim skromnym zdaniem – jest to pisane „na zamówienie” pod konkretnego sponsora lub sponsorów i tyle!

Dalej może być tylko lepiej🙂 Tenże Bell powiada:

„Część badaczy powiedziałaby, że wynika to po prostu z faktu, że tacy ludzie są zdrowsi, zaangażowani społecznie, a już to prowadzi do niższego ryzyka zachorowań na choroby serca.”

Czy przeczytaliście to samo, co ja?

Zaangażowanie społeczne i – n i ż s z e – ryzyko dla serca!

Dochodzimy do konkluzji!

Żaden, znany mi osobnik płci męskiej, który był mocno „zaangażowany społecznie” – nie dożył do sześćdziesiątki, każdy umarł na zawał!

Moje wieloletnie doświadczenie życiowe w tym aspekcie – jest tyle samo warte, co badania wspomnianego wyżej Bella.

Natomiast – każdy z żyjących moich rówieśników [60+] – pije piwo. Bardzo dużo piwa!

Oczywiście, że nie piszę powyższego na zlecenie sponsorów!

Ale – jeśli się znajdą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *