Jak pić piwo na stoku narciarskim?

piwo na stoku narciarskim?

Piwo na stoku narciarskim?

Jakie piwo? Czy w ogóle pić? Na to pytanie odpowiada doświadczony narciarz, instruktor sportów i znawca piwa Wojciech Zieliński.

Smakosz: Panie Wojciechu, jakie piwo najbardziej pasuje do narciarskich wyczynów?

Wojciech Zieliński: Żadne! Stanowczo żadne! Może was zawiodę, ale jestem stanowczo przeciwny spożywaniu każdego rodzaju alkoholu podczas uprawiania sportu. Każdego!

Smakosz: Znamy się bardzo długo, więc powiedz szczerze, przyznaj się – czy ty sam nigdy nie piłeś piwa na nartach?

Wojciech Zieliński: Przyznaję się szczerze… Piłem piwo podczas jazdy na nartach pięćdziesiąt, czterdzieści, trzydzieści i dwadzieścia lat temu. Zjeżdżałem po piwie z Kasprowego, z Nosala i – na biegówkach z Gubałówki… Nigdy nie miałem żadnego wypadku, nawet najmniejszej kontuzji. Jednak teraz radykalnie zmieniłem zdanie! Radykalnie!

Smakosz: Dlaczego?

Wojciech Zieliński: Po pierwsze – ludzie coraz gorzej jeżdżą na nartach. Znacznie gorzej, niż choćby dwadzieścia lat temu. Ponadto są znacznie gorzej przygotowani fizycznie, niż za moich młodych lat. Praktycznie trudno te „zjazdy” nazwać jazdą na nartach. To raczej „zsuwanie się”, podczas którego mają bardzo mały wpływ na kierunek i szybkość jazdy. Dlatego częściej teraz dochodzi do wypadków. Pomoc ratowników jest obecnie gorsza, mniej fachowa, niż nawet dziesięć lat temu. Środki techniczne są, ale ludzie którzy się nimi posługują mają mniejsze umiejętności.

Obecnie pod żadnym pozorem nie wszedłbym na stok na kacu lub pod wpływem alkoholu!

Smakosz: Nawet na lekkim kacu?

Wojciech Zieliński: Dokładnie tak! Wiem, że pewne przemyślenia przychodzą z wiekiem… Może ktoś powie, że jestem „stary dziad”… Nie wiem, czy zdołam przekonać młodych ludzi. Szczególnie, że jeśli ktoś mnie zna, to może przypomnieć kilka przygód typu „nocne wyprawy na nartach” bynajmniej nie po oznaczonych trasach…

Obecnie nie widzę możliwości łączenia uprawiania sportu, nawet amatorskiego, ze spożywaniem alkoholu.

Smakosz: Żadnego sportu?

Wojciech Zieliński: W zasadzie żadnego! Jest, a raczej był jeden wyjątek… szermierka. Sam widziałem, na własne oczy światową czołówkę szablistów z kieliszkami koniaku w szatni, podczas zawodów. Ponoć właśnie koniak dobroczynnie wpływa na refleks. Ale, czy dzisiejsi szermierze piją? Nie mam pewności, sądzę, że nie. Dodajmy jeszcze przykład kulturystów, którzy przed wejściem na scenę popijali wódkę, lub wino. Mówię o latach 70-80. słusznie minionego wieku. Wielu ówczesnych trenerów uważało, że po spożyciu od 50 do 100 gram alkoholu – mięśnie lepiej się rysowały i – jak mówiono w żargonie „wychodziła rzeźba”. Ale to też przeszłość. Dzisiaj nie ma już mowy o takim „wspomaganiu”.

Smakosz: Czy zatem narciarz musi całkowicie zrezygnować z piwa?

Wojciech Zieliński: Moim zdaniem – od rana do końca zjazdów – stanowczo nie wolno pić piwa, wina, czy wódki! Stanowczo! Natomiast po odpięciu nart… Konsultowałem się z lekarzem. Wybitnym lekarzem sportowym. Powiedział, że narciarz – amator może sobie pozwolić na co najwyżej trzy piwa po zakończeniu jazdy na stoku. Co najwyżej TRZY!

Uwaga! Te założenia dotyczą dorosłego mężczyzny o masie ciała 100-120 kg. Dla kobiet i osób młodszych – mniej, to oczywiste…

Pamiętajmy! Narciarze amatorzy nie trenują tak, jak wyczynowcy. Ale przecież każdy z nich chce jeździć coraz lepiej, z sezonu na sezon. Nie po to oszczędza się na urlop i wyjazd, żeby nie robić postępów!

Dlatego – teraz – z perspektywy wieku i doświadczenie mówię, że nawet te trzy piwa to za dużo.

Smakosz: Nie są to dobre wieści dla miłośników piwa, jakby nie patrzeć…

Wojciech Zieliński: Jako miłośnik piwa i sportu powiem, że warto przeznaczyć czas – osobno – czyli na picie piwa osobno, a na narty osobno. Wtedy przyjemność i z jednego, i z drugiego będzie znacznie większa, a przecież o to nam chodzi.

Smakosz: No to na koniec – powiedz proszę, jakie piwa wybrałbyś na późne popołudnie i wieczór po nartach?

Wojciech Zieliński: Nie jestem miłośników grzańca. Wolę normalne piwo, w normalnej temperaturze w ciepłym miejscu. I dalej, idąc śladem wspomnień z lat 70. słusznie ubiegłego wieku… Wtedy, w górach, na nartach śpiewaliśmy… szanty. A na Mazurach – piosenki o górach. Może więc pójść tym śladem? Polecam więc piwa „żeglarskie” z Browaru Okrętowego.

Porcje takich piw zakupiłem w listopadzie 2016 w Warszawie. Sklep Piwo Maniak. Do pakietu weszły następujące piwa:

STEAMER; KARAKA; OLANDER

Piwo STEAMER

Piwa żeglarskie na stół!

 

Smakosz: Dzięki za rozmowę. Na kolejną zaprosimy Ciebie z okazji picia piwa na „bulwarach” wiślanych…

Wojciech Zieliński: Dzięki za rozmowę i z góry uprzedzam, że nie jestem zwolennikiem picia piwa w miejscach, w których może to się spotkać z jakimikolwiek nieprzyjemnościami…

Szanowni Czytelnicy Piwosze!

Czy jeździcie na nartach? Czy pijecie piwo podczas jazdy na nartach?

Prosimy o szczere opinie🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *