Myśl o własnym piwie…

Myśl o własnym piwie

Myśl o własnym piwie zrodziła się w głowie blogera MARIANOWAR jakiś czas temu. Na jego stronie znajdujemy zapiski. Nie to, żeby pełna recepta, receptura, przepis i porady, ale taki zapis działania. Wielu z nas już ma za sobą swoje własne piwo. Ale wielu dopiero się przygotowuje. Polecam więc zapiski z MARIANOWAR jako inspirację do działania.

Myśl o własnym piwie…

Zwróćcie bardzo proszę uwagę na bardzo obiektywną ocenę własnych działań🙂

„Gnuśny Dzik” zapisuje się na kartach historii

Myśl przy pracy!

>>Myśl o zrobieniu swojego własnego piwa zrodziła się w mojej głowie na początku tego roku. Siedziałem sobie w pracy przy biurku, korzystając z chwili wolnego czasu, którą dzięki ciężkiej, nieustającej pracy zdołałem zaoszczędzić w natłoku obowiązków (przypis dla szefa:-), patrząc się na świecącą za oknem Żółtą EMK-Ę symbolizującą oazę niezdrowego jedzenia, kiedy nagle pomyślałem – „Kur… tzn. Ożeż ty a może bym tak uwarzył swoje piwo”. No i jakem pomyślał takem zrobił. Jak tylko wróciłem do domu, od razu wlazłem na stronę sklepu oferującego artykuły do produkcji własnego piwa…

Czego potrzeba?

Myśl o własnym piwie

  1. Dwa fermentory. Jeden z kranikiem, druki z otworem w wieku na rurkę fermentacyjną. Generalnie na początek wystarczyłby jeden jednak dla własnej wygody dobrze jest zakupić od razu dwa.
  2. Lejek – bardzo przydatny przy wlewaniu środka dezynfekcyjnego do butelek na piwo.
  3. Strzykawka – używałem ją do pobierania próbki na badanie BLG.
  4. Rurka fermentacyjna – zapobiega dostawaniu się elementów niechcianych do fermentora oraz umożliwia wydostawanie się dwutlenku węgla poza fermentor.
  5. Kapsle – wiadomo do czego.
  6. Rurka – do przelewania piwa z jednego fermentora do drugiego.
  7. Miarka do cukru – Szczerze nie używałem jej i używać nie będę (wyjaśnię później dlaczego).
  8. Szczotka do butelek – również nie używałem chociaż przyda się jeżeli butelka po wypiciu piwa nie będzie od razu płukana pod bieżącą wodą.
  9. Drożdże – kupiłem saszetkę zapasową (gdyby oryginalne nie wystartowały).
  10. Balingometr – używany do mierzenia stężenia cukru w roztworze. Dzięki niemu między innymi można określić zawartość alkoholu w produkcie końcowym.
  11. Kapslownica – podobnie jak kapsle – wiadomo do czego.
  12. Łyga piwowarska – przy tym warzeniu można się było obejść bez niej jednak w momencie przechodzenia na wyższy level w produkcji piwa domowego na pewno się przyda.
  13. OXI – środek do dezynfekcji.

Na zdjęciu nie ma, ale używałem również Despreju, który jest bardzo przydatny w momencie gdy musimy coś szybko zdezynfekować (ma wygodny rozpylacz).

Myśl o własnym piwie

Na jednym z fermentorów jest również naklejony czarny termometr ciekłokrystaliczny (bardzo pomocny w kontrolowaniu temperatury brzeczki podczas fermentacji).

Jako początkujący i jeszcze nieopierzony piwowar, postanowiłem nie porywać się od razu na głęboką wodę i warzyć z zacieraniem, dlatego założyłem sobie, że pierwsze 4-5 piw zrobię z Brewkita (nazywanego przez doświadczonych piwowarów zupką chińską lub instantem). Brewkit jest to ekstrakt słodowy nachmielony, nadający smak, kolor i aromat nowo zrobionemu piwu. Do brewkita dokupiłem dodatkowo ekstrakt słodowy nienachmielony zastępujący mi cukier (dzięki użyciu ekstraktu możemy uniknąć alkoholowego posmaku piwa). Do puszki z nachmielonym ekstraktem miałem również dołączone drożdże górnej fermentacji (jak się później okaże użycie ich było niestety błędem).

PODSUMOWANIE

Gnuśny dzik okazał się piwem średnio udanym w moim mniemaniu. Na pewno najmocniejszymi punktami są jego kolor oraz zapach. Niestety wszystkie mankamenty wyszły w smaku. Na swoją obronę mogę jedynie powiedzieć, że żałuję za grzech, postanawiam poprawy w kolejnym warzeniu i proszę o rozgrzeszenie:-)

Jak chcecie dowiedzieć się więcej – zapraszamy na blog MARIANOWAR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *