Kartki na piwo?

Kartki na piwo

Jest taki słynny obraz Andrzeja Wróblewskiego pt. „Kolejka trwa”, pokazany bodaj w 1956 roku. Kiedy przechodzę obok naleśników, obok słynnego „Manekina” – widzę ten obraz. Idąc na piwo w Warszawie, wpadnijcie do Muzeum Narodowego, popatrzcie.

Kartki na piwo?

  • Piwa, te rzemieślnicze, te naj, naj, najlepsze – można kupić u „spekulantów”!
  • Wielu smakoszy stoi w długich kolejkach pod lokalami, czekając na podpięcie beczki wybranego piwa!
  • Barmani stosują limit piwa na twarz, aby wystarczyło dla jak największej liczby klientów!
  • Niektóre sklepy stosują sprzedaż „wiązaną” czyli narzucają kupno innych piw, oprócz wybranego!

Czy to kryzysy gospodarczy?

Koniec epoki Gierka?

Stan wojenny?

Czy już za chwilę zostaną wprowadzone „kartki na piwo”?

Zacznijmy od tych spekulantów. Biorą ponoć kilkaset złotych za butelkę piwa. Dla prostoty rachunku przyjmijmy, że dokładnie 100 zł [sto złotych]. Załóżmy, że na każdej butelce trafia – po odliczeniu swoich kosztów – 70 zł. Ile butelek może najpierw kupić, potem odsprzedać? Dziesięć, dwadzieścia? Ile razy w miesiącu jest tak bardzo oczekiwana dostawa, żeby na niej zarobić? No, niech będzie dwa razy w miesiącu! Jeśli działalność „spekulanta” ogranicza się do jednego, dużego miasta?

Nie są to wielkie utargi i na pewno nazwanie tego procederu „spekulacją” jest mocno na wyrost. Ponadto – w taki „obrót” piwem na pewno są zaangażowane osoby z branży, smakosze, piwosze. Możemy więc założyć, że zyski będą znów przeznaczone na… piwo! Chyba, że czegoś nie wiem🙂

Kolejki – relikt minionej epoki!

Kiedy widzę kolejkę pod lokalem „Manekin”, tam gdzie te słynne naleśniki – patrzę i oczom nie wierzę. W kolejce – głównie młodzież. I po to myśmy walczyli z komuną, z upokarzającymi kolejkami po każdy towar – żeby oni teraz znów stali w kolejce? Uśmiechnięci!

Nigdy w życiu nie stanę w kolejce. Mam nadzieję… A młodzi? Skoro są rozradowani i czekają na coś smacznego? No to – smacznego!

Limit sprzedaży piwa na jedno gardło?

Żeby wystarczyło dla wszystkich. Czy to jest ten wymarzony „wolny” rynek, czy wręcz przeciwnie? Może to drobiazg, tak zwana „nisza” rynkowa? Może nie patologia?

A może po prostu potrzeba „naprawdę dobrych” smaków?

Jak sądzicie? Jaka jest Wasza opinia?

Czy kupujecie piwo od „spekulantów”? Czy czekacie uśmiechnięci w kolejce?

Zapraszam do komentowania.

Na zdjęciu: Andrzej Wróblewski „Kolejka trwa”; olej, płótno; 1956

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *