Dalekie podróże z piwem, albo…

Podróże z piwem

… piwo w podróży!

Piwo w podróży jest dobre, nie ma co do tego wątpliwości… Oczywiście byle nie dla sternika, kierowcy, czy maszynisty!

Podróże z piwem

No dobra, bądźmy dokładni! Chodzi o samo piwo w podróży. Teraz już kumacie? Nie o to, jak my pijemy piwo podczas naszej podróży, ale o to, jak to piwo – do nas – jedzie sobie.

Jeśli ktoś uważa, że to co na górze napisałem, jest pokręcone, niech sobie piwa naleje i zakąsi do tego słomką ptysiową🙂

Piwo, w przeciwieństwie na przykład do wódki – od momentu rozpoczęcia produkcji, do momentu konsumpcji – „żyje”! W pewnym sensie „żyje” też w organizmie konsumenta, ale o tym kiedy indziej…

Właściwie, ze względu na to, że piwo jest niezwykle wrażliwe – najlepiej byłoby, gdybyśmy MY – jechali do piwa, a nie piwo do nas🙂

Ale, niestety, nie co dzień można pojechać do browaru i czerpać napój wprost na miejscu produkcji. Piwo, jakby nie było, musi do nas dojechać.

Jak piwo jedzie?

Przede wszystkim musi jechać prędko! Ale! Bez wstrząsów i, co równie ważne, bez światła.

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze odległości między piwem a konsumentem były mniejsze, beczki po prostu przenoszono na specjalnych stelażach. Nieśli je ludzie i na pewno była to praca trudna, bo jak tu nie usiąść po drodze i nie zaspokoić pragnienia🙂

Na większe odległości do transportu beczek piwa służyły wozy konne. Na wozach układano beczki lub skrzynki z butelkami.

Edward Poskier na swoim blogu Nad Sołą i Koszarawą wspomina to tak:

„Skrzynki miały wypalane logo lub znak browaru a butelki początkowo były zamykane na tzw. porcelankę lub korkowane. Woźnica był ubrany w skórzany długi fartuch (zabezpieczał w czasie wyładunku), często także na wozach można było spotkać emblematy i slogany reklamowe danego browaru, niekiedy ubiór i czapka woźnicy także były firmowe.”

Czy konie znów będą wozić piwo?

Szaleńcy z organizacji ekologicznych chcą podobno powrócić do transportu konnego w centrach wielkich miast upadającej Europy. Dla „ochrony środowiska” – brzmi wesoło, prawda?

Piwo rurociągiem!

Jest, w Belgii, konkretnie w Brugii pomysł, aby piwo na trasie Browar De Halve Maan dostarczał piwa do sklepów i lokali w mieście za pomocą… podziemnego rurociągu! Droga z browaru do konsumenta zajmie – 10. minut! Oblicza się, że rocznie w ten sposób będą przesyłane 4 miliony litrów piwa!

Ten pomysł odpowiada potrzebom smakoszy piwa, ale też obrońcom środowiska. Jak przystało na zakompleksionych wobec natury ekologów – w pomyśle nie ma fantazji. Rury zostaną poprowadzone pod ziemią!

O ileż fajniej byłoby, gdyby postawiono przezroczyste rury nad ziemią, tak aby każdy mógł „Iść śladem piwa”.

Ale wiadomo, że zaprotestowali by inni „nawiedzeni” bo to przecież publiczna reklama napoju alkoholowego!

To tyle na otwarcie tematu „Piwo w podróży”. Nie mogę na razie podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami z samodzielnego transportu piwa. Ustawa do spraw wychowania w trzeźwości obowiązuje.

Ale zapraszam wszystkich pijących i przewożących piwo do napisania o swoich doświadczeniach.

Pozdrawiam!

PeSzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *