Czy piwo szkodzi?

W sierpniu będzie kłopot

Czy i kiedy piwo szkodzi? W zasadzie – nie szkodziło nigdy, nie szkodzi nikomu, jednak…
UWAGA!
Artykuł jest długi, wypiłem podczas pisania trzy [albo cztery] piwa „Basior” z browaru Łąkomin, zakupione na Warszawskim Festiwalu Piwa, z odpowiednią datą ważności. Ale nie jest to artykuł sponsorowany.
Wam, Szanowni Piwosze polecam dwa piwa, bo wszak czyta się szybciej niż pisze🙂

Piwo szkodzić będzie!

Każdemu! Dziewczynie, kobiecie, staruszce, facetom młodym i starym, zawsze i wszędzie! Jeśli łykniesz łyka na świeżym powietrzu – pójdziesz do więzienia!

A pobyt w więzieniu na pewno szkodzi zdrowiu! Wielu ludziom taki miesiąc – minimum miesiąc – za kratami może zrujnować życie zawodowe, osobiste, naukę, studia.

Ponadto – fakt znalezienia się w rejestrze karanych – może wykluczyć człowieka z wielu możliwości zawodowych i nie tylko zawodowych.
Jeśli o pracę stara się dwóch facetów z identycznym cv, ale jeden ma wpis, że był karany… Kto wygra automatycznie w oczach pracodawcy? Jasne, co nie?

Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje nową taryfę za wykroczenie polegające na piciu piwa w miejscu publicznym.
Karą ma być więzienie! Co najmniej miesiąc więzienia!

Projekt jest teraz na etapie „opiniowania”

Postaram się zatem „zaopiniować” ten projekt, a ponadto powstrzymam się od brzydkich słów!

Zatem!
Komu jest to potrzebne?
Pomyślmy, jak Sherlock Holmes. Kto na tym zyska? Moim zdaniem – zyskają urzędnicy i prawnicy. Urzędnicy będą „pracować” i na pewno – po raz kolejny – ustalać co jest „miejscem publicznym” a co nie jest.
Bo to bardzo ciekawe zagadnienie prawne…

Byłem kiedyś na meczu piłkarskim trzeciej, a może czwartej klasy rozgrywkowej. Oczywiście – obowiązywała ścisła prohibicja, ale… było jedno ale…

Tuż za parkanem boiska znajdowały się prywatne domki, jeden z balkonem. W prostej linii od boiska jakieś pięć metrów, ale – podkreślam – prywatne. I na tym balkonie szła taka libacja, że przez dwa razy czterdzieści pięć – poszło trzy razy pół litra i piwo na popitkę.
No i co z tym robić?

„Wszyscy” widzieli! Ze trzystu kibiców widziało dokładnie czterech facetów pijących równo na balkonie.

Przepisy są bardzo nieprecyzyjne!

Zyskają więc na tym prawnicy. Zgodnie z tym, że Polska nie jest państwem prawa, ale państwem prawników.

Zyska policja!

Będzie miała więcej powodów, żeby się wykazać. Wystarczy zainstalować się dyskretnie na jakimś skwerku, placyku, bulwarze i gotowe! Statystyki poprawione!

Władza działa bezmyślnie!

Pozornie idzie na rękę letniej gastronomii. Bo to oczywiste, że ludzie dla świętego spokoju pójdą się napić do jakiejś kawiarenki a nie w krzakach. Gastronomia zyska. Ale tylko pozornie. Władza i tak się do niej dobierze.

Na stronie Zmień Paragraf pojawił się następujący wpis:

Proponujemy uchylenie art. 14 ust. 2a Ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. 1982 nr 35 poz. 230). Przepis ten zabrania spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.
Istotnym problemem jest niski poziom precyzji i co najważniejsze, brak w ustawie definicji miejsc, w których zaprowadzony został ten zakaz. W praktyce wiele osób nie wie o jakie miejsca chodzi konkretnie (nie wiadomo na przykład czy bulwary lub aleje uznawać należy za ulice, czy każdy skwer jest placem lub parkiem itp.). Przepis ten nie do końca wypełnia swoje pierwotne założenia, działa wadliwie i uprzykrza życie wielu osobom narażonym na mandaty z powodu dających się w różny sposób interpretować zapisów ustawy.
Decyzje tego typu (dotyczące zasad użytkowania konkretnych miejsc w przestrzeni publicznej) nie powinny zapadać na szczeblu centralnym, znacznie lepiej byłoby je pozostawić gminom, ich jednostkom pomocniczym (dzielnicom, osiedlom, sołectwom) lub innym wspólnotom lokalnym.
Powyższy przepis należy więc uchylić z powodu jego szkodliwości i nieefektywności.

Kompletnie się nie zgadzam z argumentami, ale o tym niżej.

Pod wpisem są też komentarz:

>Chcecie żeby nasz kraja zalała fala alkoholizmu? Jesteście skrajnie nieodpowiedzialni?<<

Oraz odpowiedź od Zmień Paragraf:

>W propozycji jest mowa tylko o podejmowaniu decyzji na szczeblu lokalnym. Taki zakaz mógłby istnieć wszędzie, gdzie byłaby taka potrzeba. Odgórny zakaz jest nieefektywny i odbiera możliwość ustalania zasad użytkowania danej przestrzeni ze względu na lokalne uwarunkowania.<<

Do komentarza i do odpowiedzi chciałbym się odnieść…
Fala alkoholizmu” zaleje Polskę lub nie zaleje, niezależnie od miejsca picia! To powszechny stres, smutek i beznadzieja, rozpad rodzin, niepewność jutra, praca kobiet – wpływa na to, że większość z nas woli się napić, niż robić cokolwiek innego. Jeśli – jako naród – nie będziemy mieli nadziei na rozwój wolnej, spokojnej, tradycyjnej Polski, będziemy chlać w domu, w pracy, za ścianą, za krzakami, na plaży i na żaglówkach.

Zaś co do „decyzji na szczeblu lokalnym”…

„Demokratyczna” władza na szczeblu lokalnym to nasze przekleństwo, jak i cała „demokracja”.

Walczmy z demokracją!

Głos większości to głos idiotów!
Oddajmy władzę w ręce dyktatora, najlepiej dziedzicznie!
Pozdrawiam i jeszcze po piwku🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *